Archive for the ‘Wschodnie i północne wyspy egejskie’ Category

Na północ od Halkidy

Droga na północ z Halkidy biegnie najpierw przez płaskie tereny rolnicze, a potem wspina się na strome, zielone wzgórza. W dolinie za nimi leży wioska PROKOPI otoczona słynnymi, pięknymi lasami. Jest tu także zamek na urwistej skale oraz

kościół świętego Jana z Rosji, w którym znajdują się jego relikwie. Przywieźli je tutaj prawosławni Turcy z Kapadocji w czasie wymiany ludności między Grecją i Turcją , w 1923 roku. Jeszcze do tej pory o Prokopi mówi się czasem Ahmet Aga.

Dalej na północ, w STROFILII można skręcić w lewo do LIMNI na wybrzeżu zachodnim. Jest to mała miejscowość z kwaterami prywatnymi i żwirowymi półkolistymi plażami. Jest też parę tanich hoteli i tawern. Istnieje możliwość urządzenia stąd wycieczki nad morze do klasztoru w Galataki lub w głąb wyspy przez malownicze wąwozy.

Nadmorska droga na północ od Loutra Edipsou jest niebezpieczna i rzadko uczęszczana. Z reguły wszyscy skręcają w prawo w Strofilii. Dla podróżujących własnym samochodem polecamy plaże w AGIA ANNA, jedne z najlepszych na wyspie. Autobus zaś jeździ przez PEFKI, nadmorski kurort oferujący pokoje, gospody i długą plażę. W lecie roi się tu od Greków, ale spokojniejsze miejsce można wtedy znaleźć dalej na zachód przed OREI, wioską rybacką z dwoma tanimi hotelami i niewielką plażą. Jeszcze dalej w AGIOKAMBOS są gospody i pokoje do wynajęcia, zaś z GLIFY jeżdżą autobusy do Volos.

Halkida

Stolica wyspy,. HALKIDA jest największym i najbardziej uprzemysłowionym miastem na Eubei. Jest tu stocznia, bocznice kolejowe i cementownia. Przyjezdnym nie podoba się to miejsce, może z wyjątkiem nabrzeża i starej tureckiej dzielnicy wokół kastro (zamku). Dzielnica ta zaczyna się za meczetem, w ktbrym mieści się obecnie Muzeum Bizantyjskie. Dalej są ruiny starej fortecy, akwedukt i niezwykła bazylika Agia Paraskevi — dziwna budowla, którą w XIV wieku krzyżowcy przekształcili w gotycką katedrę. Co roku z końcem lipca odbywa się tu dziesięcio­dniowy jarmark.

Z nabrzeża widać Evripos, wąski kanał. Jego nieregularne prądy przez wieki intrygowały naukowców. Można stanąć na moście w najwęższym miejscu kanału i obserwować wodę płynącą tak jak w rzece. Co kilka godzin przypływ i prąd zmieniają się. Podobno Arystoteles wskoczył tu do wody, zrozpaczony, że nie rozumie tego zjawiska. Jeżeli ktoś jest więc zdziwiony, to nie on pierwszy. W kilku ouzeri na południe od mostu można skosztować pieczonej ośmiornicy i jest to druga przyczyna, by się tu zatrzymać. Z Halkidy są dobre połączenia autobusowe do większości miejsc na wyspie. Odjazdy następują z dworca w centrum miasta, trzeba iść prosto od strony mostu.

Na południe od Halkidy

Droga z Halkidy na południowy wschód nie jest dobrą wizytówką dla Eubei. W FILLI są do obejrzenia ciekawe baszty weneckie, jeżeli ktoś podróżuje własnym samochodem. Jednak widoków, jakie oglądają zwykle grupy wycieczkowe w okoli­cach Eretrii i Amarinthos, lepiej nie opisywać.

Ciekawsza jest sama ERETRIA leżąca na miejscu starożytnej osady. Kilka fragmentów ruin jest w centrum miasta, przede wszystkim agora i świątynia Apollina, bardziej interesujące są jednak wykopaliska na krańcu północno-wschodnim, za małym muzeum. Odkryto tam teatr ze schodami dla chóru połączonymi z podziem­nym pomieszczeniem, z którego aktorzy mogli nagle wychodzić na scenę lub z niej schodzić. Za teatrem są ruiny gimnasium i sanktuarium.

Za ALIVERI i tamtejszymi cementowniami droga na szczęście dochodzi do skrzyżowania (LEPOURA), gdzie przechodzi trasa z Karistos do Kimi. Niedaleko na południe, zaledwie o 5 km od współczesnego miasta KRIEZA leży starożytne miasto DISTOS nad bagnistym jeziorem (największym na wyspie). Można tam zobaczyć ruiny domów i murów z V wieku p.n.e., zaś miejsce akropolu zajmuje wenecki fort. Jadąc dalej główną drogą na południe dociera się do nijakiej nadmorskiej miejscowości NEA STIRA. Są stąd dogodne połączenia promowe do Agii Mariny w Attyce, skąd łatwo już dostać się do starożytnego miasta Ramnous. To samo dotyczy leżącej kilka kilometrów dalej na południe miejscowości MAR- MARI, skąd kursuje prom do Rafiny.

Ten sam prom płynie do KARISTOS leżącego przy samym końcu asfaltowej szosy. Miejscowość ta jednak różni się na korzyść od reszty okolicy. Jest to mały, przyjemny port z dobrymi, niedrogimi restauracjami. Niestety są kłopoty z tanim zakwaterowaniem, ale na pobliskiej piaszczystej plaży (po prawej, patrząc w stronę morza) jest kemping na dziko. Karistos to również dobra baza na wypady autostopowe w głąb wyspy. Najpopularniejsze są wycieczki do PALEO HORY i MILI, gdzie jest dużo fontann i sadów, oraz na górę Ohi. Jest to drugi pod względem wysokości (1398 m n.p.m.) szczyt na wyspie. Przy wierzchołku leżą łupkowe

fragmenty budynku z czasów Pelazgów (plemion przedgreckich). Ten „Smoczy Dom”, jak się go tutaj nazywa, pełnił kiedyś nie znaną funkcję, teraz podobno w nim straszy.

Północna odnoga drogi z Lepoury błądzi przez jeden z najspokojniejszych i najpiękniejszych regionów Grecji. Niedaleko drogi w HANI AVLONARIOU stoi romańska bazylika Agios Dimitrios (św. Dymitra) z XII wieku, najwspanialsza na Eubei. 2 km na wschód, w Avlonari wielka wenecka baszta góruje nad szeregami starych domów. W pobliżu jest też zjazd do OKTHONII, wioski na wzgórzu, leżącej przy pięknych, samotnych, piaszczystych plażach.

Większość podróżnych jedzie aż do KIMI położonej na zielonych wzgórzach spoglądających na morze i na port Paralia Kimi, leżący 4 km niżej. Przy drodze do portu jest Muzeum Folkloru, a w wyżej położonej części miasta są tańsze hotele, np. Kimi i Krinonn, nie oznaczone kwatery prywatne oraz dobre tawerny, gdzie można skosztować produktów miejscowych winnic. W PARALIA KIMI nie ma plaży (nie należy sugerować się nazwą), ale na nocleg, przed odpłynięciem promem na Skiros, jest tu wiele niedrogich kwater oraz hotel.

Aby zwiedzić skaliste tereny na zachód od Kimi trzeba iść ścieżką przez las lub wrócić do Halkidy i stamtąd jechać autobusem do STENI, dużej, ładnej wioski u podnóża góry Dirfis. Są tam tanie smażalnie i dwa drogie hotele. To dobre miejsce na podróże autostopem, szczególnie na górę Dirfis lub Ksirovouni, czy też na samotne plaże w HILIADOU i AGII IRINI. Potrzebny jednak będzie do tego przewodnik dla autostopowiczów (szczegóły w rozdziale „Książki”).

Pozostała część wyspy

W Horze jest kilka wypożyczalni mopedów i motorowerów w okolicach rynku. Łatwo podróżuje się autostopem, nawet do tak odległych miejsc jak zatoka Treis Boukes.

W lecie czasami kursują autobusy na bardziej znane plaże, jeżeli to jest wszystko, co was interesuje. W innym wypadku najlepiej udać się na zachód wzdłuż strumienia Kifisos, by dotrzeć do zarośniętego sosnami środka tej części wyspy, która bardzo różni się od skalistej i jałowej reszty Skiros.

Polna droga z Hory do Atsitsy jest przyjemna (3-4 godziny marszu), lecz mopedem do Atsitsy praktyczniej jest dojechać mniej malowniczą, asfaltową drogą przecho­dzącą obok lotniska. Za Agios Dimitrios szosa jest całkiem dobra. ATSITSA leży nad ładną zatoką otoczoną sosnami, które nacina się dla soku wykorzystywanego przy produkcji wina. Zatoka jest jednak skalista i niezbyt nadaje się do pływania. Jest też mała, nieszczególna, piaszczysta plaża o 15 minut drogi na północ w Kira Panagia.

Poza tym w tej lesistej części wyspy są zatoki Agios Fokas i Pefkos. Najlepiej skręcić do nich z brukowanej drogi w okolicach Linarii, jest też trudiiiejszy dojazd z Atsitsy. Agios Fokas to jeszcze dziksze miejsce niż Atsitsa, lecz w Pefkos są pokoje do wynajęcia i tawerna. Tak jak inne gospody poza Linarią, Horą, Magazią i Molos jest ona czynna tylko w sezonie. Zatoka jest piękna, a plaża dość dobra, chociaż niezbyt czysta. Do pływania lepsze są plaże w okolicach Hory.

Linaria i Hora

Droga łączy port Linaria z odległą o 10 km Horą, a potem skręca, dochodzi do lotniska i do Atsitsy, mijając Ahili i Kalamitsę. Z Kalamitsy do Treis Boukes droga jest dobra, choć nie utwardzona. Większość dróg da się przejechać wypożyczonym mopedem, poza tą, która łączy Horę z Atsitsą.

LINARIA jest małym, sprawnie działającym portem. Większość budynków to współczesne, betonowe pudła —jest to dobre miejsce, do czekania na prom, ale nic

poza tym was tu nie zatrzyma. Przenocować można na kwaterach prywatnych, jest również bar i kilka zajazdów przy zatoce. Po paru minutach spaceru główną drogą . dochodzi się do „całkiem dobrej plaży, gdzie można rozbić namiot.

HORA, czyli miasto Skiros, ma zabudowania przywodzące na myśl architekturę na Cykladach, leży zaś przy wysokiej, stromej skale nad brzegiem morza. Według legendy król Likomedes zrzucił Tezeusza właśnie z tego urwiska. W mieście toczy się normalne życie, nie ma atmosfery kurortu, nie jest ono też szczególnie malownicze. Starsza, ciekawsza część leży wyżej, przy zamku, który jest budynkiem bardziej w bizantyjskim niż weneckim stylu, wzniesiono go zaś w miejscu starożytnego akropolu. Po tym ostatnim zostało niewiele śladów, jednak fragmenty murów antycznego miasta zachowały się przy skale, od strony morza. Zamek udostępniono zwiedzającym. Przechodzi się przez skromną bramę do klasztoru, potem przez przyjemny cienisty dziedziniec i bielony tunel do wyższych partii zamku. Na szczycie nie ma zbyt wiele do oglądania oprócz kilku zniszczonych kościołów, ale są wspaniałe widoki na miasto i na okoliczną część wyspy. W czasie tej wspinaczki widać spokojniejsze, bardziej malownicze rejony miasta, w tym tradycyjnie zdobione domy i dawne kościoły.

W takim otoczeniu dużą niespodzianką jest pomnik Ruperta Brooke’a, angiels­kiego poety (1887-1915). Gdy na północnym skraju miasta ustawiono ten akt z brązu, wywołało to skandal wśród miejscowej ludności.

Tuż przy pomniku Brooke’a są dwa muzea. Pierwsze to Muzeum Archeologiczne (wt.-sob. 9.00-15.30, niedz. 9.30-14.30; wstęp wolny), w którym jest skromna kolekcja wyrobów garncarskich i posążków z wykopalisk oraz zrekonstruowane wnętrze tradycyjnego domu na Skiros. Drugie, to ciekawsze, prywatne Muzeum Faltaitz (codz. 10.00-13.00 i 17.30-20.00; wstęp wolny) mieści się w XIX-wiecznym budynku, wzniesionym na miejscu jednego z bastionów starożytnego miasta. Jest tu kolekcja przedmiotów domowego użytku.

Skiros

Choć leży blisko Aten, Skiros do niedawna była tradycyjną, oryginalną wyspą. Wszelkie projekty zmian były hamowane brakiem możliwości ekonomicznych (nie było tu nawet szkoły średniej), co zmuszało młode pokolenie do zamieszkania w Atenach i oderwania się od konserwatywnej starszej generacji. Niedawno zorganizowano wreszcie szkołę średnią i w ciągu ostatnich 10 lat wyspę „od­krywano”. Teraz jest to znane miejsce, odwiedzane przez Europejczyków z kontynentu i Brytyjczyków oraz przez eleganckich ateńczyków. Zwykle zamieszkują oni centrum „New Age”, gdzie dba się o tych, którym same uroki wyspy nie wystarczają, by pomyśleć o „formie i kierunku swojego życia”.

Do tej pory Skiros pozostaje jednym z najciekawszych miejsc na Morzu Egejskim. Ma długą tradycję ornamentalnej rzeźby w drewnie, a Salonaki Skiriani (ręcznie robione krzesła) wciąż uważa się za niezbędną część wiana każdej młodej Greczynki. Nieliczne starsze kobiety noszą jeszcze, podobny trochę do kreteńskiego strój ludowy, składający się z czepka, kamizelki, bufiastych spodni, rajtuzów i chodaków trohadia, lecz zwyczaj ten już zamiera. Podobnie, starsze kobiety wciąż noszą tradycyjne żółte chustki i długie, haftowane spódnice.

Teoria, że Skiros była kiedyś dwiema wyspami nie jest przekonująca, lecz z pewnością dwie części wyspy mają odmienny charakter. Krajobraz części północnej jest łagodny, zielony, a poza miastem i portem Skiros zachowały się pierwotne lasy sosnowe. Słabo zaludniona część południowa jest górzysta, skalista i nieurodzajna. Drzew tu niewiele, a krajobraz przywodzi na myśl raczej Cyklady niż Sporady. W porównaniu ze Skiathos, Skopelos i Alonissos na Skiros nie ma ładnych plaż. Większość plaż na zachodzie jest zbyt zaśmiecona i choć otoczenie jest ładne, to pływanie nie sprawia przyjemności. Wszystkie plaże na wschodzie są blisko miejscowości Hora, najlepiej więc zostać tam, a nie wyjeżdżać w poszukiwaniu bardziej ustronnych miejsc.

Okolice Alonissos — pomniejsze wysepki

Na północny wschód od Alonissos morze poznaczone jest kilkoma maleńkimi wysepkami. Na żadnej z nich nie ma w zasadzie stałych mieszkańców, nie kursują tam też promy. Można się na nie dostać (a przynajmniej na Peristerę, Kira Panagię i Giourę) dzięki łodziom wycieczkowym, lecz tylko w środku sezonu i w zależności od pogody (od września do maja te same łodzie służą rybakom). Więcej perswazji trzeba, by przekonać rybaków do kursu w stronę bardziej odległych wysp. Można na takiej wyspie zostać na noc, ale realizując swe marzenia o życiu Robinsona lepiej zaopatrzyć się w więcej żywności niż jest to konieczne, bo jeśli pogoda się pogorszy, to trzeba czekać, aż łódka będzie mogła zabrać was z powrotem.

Najbliżej z Alonissos jest na Peristerę, z którą w rzeczywistości była kiedyś połączona. Jednak w wyniku zapadania się dna morskiego (częste zjawisko w tym rejonie) powstał wąski przesmyk między wyspami. Na Peristerze są ładne piaszczyste plaże, a ludzie pojawiają się rzadko, choć niektórzy mieszkańcy Alonissos przyjeż­dżają, by doglądać swych gajów oliwnych, w sezonie zaś turyści przypływają na ognisko. Zasoby wodne wyspy są nie znane, lecz przy małych gospodarstwach ludzie z Alonissos założyli studnie i cysterny. Tak jak na Alonissos, toleruje się paru dzikich obozowiczów, lecz tylko przy jednej zatoce można rozpalać ogniska.

Kira Panagia (Pelagos) to następna wysepka, równie żyzna i zalesiona. Jest własnością Kościoła Prawosławnego i są tu dwa klasztory, jeden założony dopiero w 1984 roku. Łodzie przybijają do plaży i przystani na południowym brzegu, jest też wiele innych plaż i zatoczek, więc wyspa jest znana posiadaczom jachtów. Jedyni stali mieszkańcy to dzikie kozy. Na tej wyspie znajduje się też jaskinia ze stalaktytami, uważana za grotę Polifema z Odysei.

Pobliska Gioura ma podobną, a nawet większą jaskinię i lepsze przesłanki na to, że to z niej uciekał Odyseusz wraz z towarzyszami. Charakterystyczną cechą jest stado dzikich kóz, które zapewniło wyspie status rezerwatu. Dwa małżeństwa w średnim wieku mieszkają tu jako strażnicy. Jednym z ich zadań jest otwieranie jaskini dla turystów i dawanie im odpowiednich lamp. Aby coś zobaczyć trzeba mieć jednak więcej niż jedno źródło światła, a zejście do jaskini to spory wysiłek. Poza łodziami wycieczkowymi kontakt ze światem zewnętrznym zapewniają strażnikom łódki z pocztą i żywnością 2 razy w miesiącu. Oczywiście nie zawijają one do tak małej przystani przy złej pogodzie.

Leżąca niedaleko Piperi to schronienie dla fok i ptactwa morskiego. Od niespecjalistów wymagane jest zezwolenie na pobyt tutaj z biura EOT w Atenach.

Najbardziej wysunięta na północ Psathoura jest prawie całkowicie zajęta przez potężną, nowoczesną latarnię morską. W pobliżu, tak jak przy innych wyspach leży zatopione starożytne miasto, ofiara obniżania się dna morskiego. Pomiędzy Alonissos i Skiros leży zielona wyspa Skantzoura z klasztorem zamieszkanym przez jednego mnicha i paroma pasterzami latem. Można powiedzieć, że jest to miniaturo­wa Kira Panagia.

Alonissos i pomniejsze wysepki

Wyspa Alonissos, najbardziej odległa w grupie Sporad Północnych, początkowo wydaje się najmniej atrakcyjna. W ostatnich latach przeżyła wiele nieszczęść. W 1950 roku zaraza zniszczyła winnice, a w 1965 wyspę nawiedziło trzęsienie ziemi. Większość budynków można było naprawić, ale korupcja junty i” jej polityka społeczna zmusiły praktycznie wszystkich mieszkańców do opuszczenia miasta Alonissos i osiedlenia się w małym porcie Patitiri. Wielu też wyemigrowało. Patitiri nie jest ciekawe, ale po dłuższym pobycie okazuje się, że wyspa jest jedną z bardziej tradycyjnych i gościnnych w Grecji. Należy więc poświęcić jej trochę czasu.

Wycieczki po wyspie

PATITIRI jest jednym z najmniej interesujących miast na wyspach. To zbiorowisko kwadratowych, betonowych budynków jest urozmaicone tylko barami i prawie identycznymi restauracjami na wybrzeżu. Na Alonissos przyjeżdża mniej turystów niż na Skiathos czy Skopelos, a większość z nich zostaje w Patitiri. Od połowy lipca do końca sierpnia w mieście panuje więc duży tłok. Kiedy podróżujemy sami, nie ma powodów, by zostawać tu na dłużej. Lepsze miejsca to Palia Alonissos i plaże na północ od Patitiri, choć baza i zakwaterowanie są ograniczone. Natomiast w Patitiri łatwiej znaleźć nocleg. Po zejściu z promu zwykle otrzymuje się kilka ofert zakwaterowania, czasami od kobiet w tradycyjnych biało-niebieskich strojach. Nad morzem znajduje się biuro związku właścicieli kwater i za opłatą znajdą tu pokój w Patitiri lub Votsi. Nadbrzeżne restauracje nie są zbyt drogie, ale jedzenie jest nie najlepsze. Bar To Kamaki jest dobry i niedrogi. Wśród sosen urządzono kemping, trzeba iść 10 minut na południe drogą do plaży Marpounda. Mają tam jednak dyskotekę na świeżym powietrzu, a więc jest trochę hałasu.

W miejscowości MARPOUNDA jest duży hotel i zespół domków kempingowych przy ponurej plaży. Lepiej skręcić więc w lewo za kempingiem w stronę Megalos Mourtias, kamienistej plaży z trzema tawernami. 200 metrów wyżej jest Palia Alonissos. Tuż przed Megalos Mourtias ścieżka między sosnami wiedzie w dół do VITHISMY, piaszczysto-żwirowej plaży, której z góry prawie nie widać. Latem działa tu szkółka windsurfingu.

Od północy Patitiri łączy się z osadami Roussoum Gialos i Votsi. ROUSSOUM GIALOS to nic ciekawego, lecz w VOTSI, oprócz brzydkiej nowej zabudowy, jest atrakcyjna zatoka. Jest to lepsze, spokojniejsze miejsce na pobyt niż Patitiri.

Ładną, ale stromą ścieżką dla mułów dochodzi się po 30 minutach do PALII ALONISSOS, trzeba skręcić w lewo w oznakowaną drogę za Patitiri. Dwa razy dziennie jeździ też autobus, obecnie o 11.00 i 19.00, a wraca o 13.00 i 21.00. Sporo budynków jest jeszcze w ruinie, ale większość odbudowano, głównie dzięki Brytyjczykom i Niemcom, którzy wykupili nieruchomości po śmiesznie niskich cenach. Tylko kilka dawnych rodzin jeszcze tu mieszka, co jest malownicze, choc pozbawia miejscowość greckiego charakteru. Większość mieszkańców przyjeżdża tylko na lipiec i sierpień, a przez resztę roku domy stoją puste. Miejsc noclegowych jest zbyt mało, więc trzeba się przygotować na wysokie ceny, zwłaszcza w sezonie. Niektóre pokoje i mieszkania rezerwuje biuro Alonissos Travel w Patitiri. W innym wypadku trzeba pytać, bo nie ma szyldów, choć są pokoje. Jest także bar, dwa sklepy i parę zajazdów. Dobra, ale niezbyt tania jest tawerna Paraport, ma także bardzo ładne widoki. Do najbliższych plaż trzeba iść 20 minut w dół przy zatoce Vrisitsa na północy lub Megalos Mourtias na południu.

Najlepsze plaże na Alonissos są daleko na północ od Patitiri, po stronie wschodniej. Autobus tam nie kursuje, najlepiej więc popłynąć łódką z Patitiri. Po umiarkowanych cenach można też wypożyczyć moped lub motorower, chociaż drogi za Votsi nie są brukowane i trzeba jechać ostrożnie. Niektóre wypożyczalnie mają też motorówki i małe łódki. Piechurzy mogą liczyć na autostop przy głównej trasie, lecz do plaż trzeba dojść samemu.

Na pierwszej dobrej plaży HRISIMILIA sosnowy las dochodzi aż do piasku, jest też gospoda. Na stokach wzgórza jest kilka nowych hoteli, więc latem na plaży panuje tłok. Kawałek dalej na północ, w KOKKINOKASTRO archeolodzy odkryli pozostałości starożytnego miasta Ikos oraz ślady osadnictwa prehistorycznego, najstarsze na Morzu Egejskim. Nie ma zbyt wiele do oglądania, jest to jednak piękne, miejsce z przyjemną kamienistą plażą oraz z czynną w lipcu i sierpniu kantiną.

Naprzeciw wyspy Peristera leży plaża STENI VALA, przy której w zasadzie można zamieszkać. Jest to nieomal wioska, ma sklep, domy, bar, pokoje do wynajęcia i 3 tawerny, z których jedna działa prawie cały rok. W gaju oliwnym przy zatoce jest kemping, a obok kamienista plaża oraz inne plaże w bliskim sąsiedztwie. W leżącej na północ SKALAMAKII też są tawerny. Prawdziwą samotność znaleźć można w AGIOS DIMITRIOS, KOUPELOUSAKO i GERAKAS położonych dalej na północ. Zanim jednak ktoś tam zostanie, powinien najpierw przyłączyć się do wycieczki zwiedzającej całą wyspę, a następnego dnia powrócić z odpowiednią ilością prowiantu.

Wycieczki po wyspie

Jedyną na wyspie asfaltową szosą łączącą Skopelos, Glossę i Loutraki jeździ autobus, około 6 razy dziennie w godz. 7.00-18.00. Zatrzymuje się on przy drogach do wszystkich większych plaż i wiosek. Najbliższa plaża, 4 km od Skopelos to mała, skalista STAFILOS. Przyjeżdża tam coraz więcej ludzi, jednak pobliska gospoda pod wielką sosną jest bardzo przyjemna. Warto też wspomnieć zajazd Terpsis w połowie drogi między Skopelos a Stafilos, gdzie na 12 godzin wcześniej zamawia się pysznego nadziewanego kurczaka.

W Stafilos rozbijanie namiotów jest zabronione, ale można to zrobić kawałeczek dalej w VELANIO, gdzie latem sosny i falujące morze zawsze przyciągają małą grupę obozowiczów, często naturystów. Są tam źródła pitnej wody i kemping przy plaży.

Dalej wzdłuż wybrzeża znajduje się pozbawiony plaży port rybacki AGNONDAS (z restauracją i pokojami do wynajęcia), gdzie zaczyna się 2-kilometrowa droga (albo ścieżka na 15-minutowy spacer) do LIMNONARI, słonecznej zatoki wśród posęp­nych skał, ze 100-metrową plażą. Można znaleźć miejsce na nocleg czy posiłek, ale gorzej jest z rozbiciem namiotu.

Lepszą bazą dla samotników lubiących spacery jest pobliska plaża w PANOR- MOS, małej wiosce z tawerną, kempingiem i kwaterami prywatnymi. Tam tez trafiają bardziej i mniej zamożni turyści, dla których zabrakło miejsc w mieście Skopelos. Plaża jest tu żwirowa i stromo opada do morza, jednak w pobliżu są małe, ustronne zatoczki, zaś dalej w miejscowości MILIA jest wspaniała, długa na 1 km plaża przy sosnowym lesie, z widokiem na wysepkę Dasię. W tej spokojnej okolicy jest tylko jedna gospoda i kilka domów. 500-metrowa, śliczna plaża dla naturystów leży nieco dalej na północ. 9 km od Glossy znajduje się ELIOS, kurort średniej wielkości i średniej urody, choć sama plaża jest ładna. Stoi tu też niezły zajazd Theofilos sprzedający dobre, choć drogie dania rybne. W następnej, opustoszałej wiosce PALEO KLIMA zaczyna się 40-minutowa trasa do Glossy, wiodąca przez zniszczone podczas trzęsienia ziemi AGII ANARGIRI i najstarszą wioskę na wyspie, czyli ATHEATO.

Na zachód od miasta Skopelos polne drogi i stare ścieżki prowadzą przez sady śliwkowe i oliwkowe na górę Delfi i do lasu Vathia, na wzgórze Revithi z kościołami i fontannami oraz do Karii za starożytnymi grobowcami (sendoukia). Szlaki od północnej strony góry Delfi, za Karią mogłyby dochodzić aż do wioski Klima, ale główna stara droga dla mułów kończy się niestety w pobliżu Elios.

Na północny wschód od miasta Skopelos leży GLISTERI, mała, kamienista plaża, gdzie nie ma cienia, ale jest tawerna bardzo uczęszczana przez miejscowych, zwłaszcza w niedziele. W ciągu 1 godziny z Glisteri i góry Delfi można przejść w poprzek wyspy do Panormos. Jest to przyjemny spacer, chociaż szlaku nie oznakowano. Jak to zwykle bywa, mapa wyspy jest bardzo niedokładna, a sytuację pogarsza powstawanie nowych dróg od czasu wydrukowania mapy. Włóczęga po wyspie może być i ciekawa, i denerwująca.

Miasto Skopelos

Jeśli nie wysiądzie” się z promu w Loutraki, co jest chyba najlepszym wyjściem, dociera się do MIASTA SKOPELOS, usadowionego w kącie przy prawie kolistej zatoce. Gdy przybywa się od strony morza, miasto powoli wyłania się zza ostatniego cypla. Należy być przygotowanym na tłumy turystów. Choć nie w tym stopniu co Skiathos, wyspa Skopelos uległa ostatnio ogromnej komercjalizacji, a wraz ze wzrostem liczby przyjezdnych znacznie wzrosły też ceny. Centrum miasta to same butiki i drogie tawerny, a na południowym wschodzie bezładnie pobudowano hotele.

W centrum miasta jest bardzo wiele pokoi do wynajęcia. Najlepiej przyjąć jakąś ofertę na przystani, gdyż większość kwater nigdzie się nie ogłasza. Na posiłek można się wybrać do jednej z trzech tawern przy pomoście: Ta Kimata, O Molos lub I Klimataria. Jak większość rzeczy na Skopelos są one drogie. Życie nocne nie jest tak bogate jak na Skiathos, choć stale rośnie liczba dyskotek i barów, jest tu m.in. drogi jazz-bar O Platanos. Bardziej w głębi miasta znaleźć można księgarnię, galerię i kawiarnię Armoli, jedną z najlepszych w Grecji, gdzie sprzedają wiele greckich książek przetłumaczonych na inne języki.

Miasto rozpościera się poniżej dziwnie pobielonych ruin weneckiej twierdzy i posiada ogromną liczbę kościołów. Jest ich podobno 123, choć niektóre tak małe, że wyglądają na domy. Poza miastem, na stokach nad zatoką są dwa klasztory żeńskie: Evangelistria z widokiem na całe Skopelos i Prodromos (codz. 8.00-13.00 i 16.00-19.00, a Prodromos 17.00-20.00), oraz męski klasztor Metamorfossi (Przeis­toczenia). Ten ostatni opustoszał w 1980 roku, lecz obecnie mnisi prowadzą renowację i otwarli go dla turystów. Oczywiście trzeba się przyzwoicie ubrać, w czym, w razie potrzeby, pomagają sympatyczne zakonnice z pobliskich klasz­torów. Najłatwiej dojść starą drogą za szeregiem hoteli z miasta Skopelos do klasztoru Evangelistria, co zabiera godzinę. Potem jest jeszcze pół godziny wspina­czki ścieżką do Prodromos, najdalej położonego i najpiękniejszego z tych klasz­torów. Część trasy można by pokonać nową drogą, jednak jest ona dłuższa, a mijane tereny nie są tak ładne.

Loutraki, Glossa i zachodnia część wyspy

Większość promów przybija do obu krańców wyspy, a na jednym z nich leży niewielki port LOUTRAKI z małą, kamienistą plażą, paroma hotelami i pokojami do wynajęcia. Nowsze zabudowania trochę go oszpeciły, ale jeśli ktoś szuka ciszy i spokoju to dobrze tu zamieszkać. Jest skromny pensjonat Flisvos i bardziej komfortowy hotel Avra. Niestety, w większości tawern nad morzem ceny są wygórowane, ale w kawiarni przy placu nad zatoką, ocienionej pięknymi kasztanow­cami, sprzedają wino domowej roboty, które gorąco polecamy.

Górująca nad Loutraki GLOSSA jest lepszą bazą. To spore, całkiem ładne i na wskroś greckie miasto z kilkoma kafenionami, tawerną i kwaterami prywatnymi, prowadzonymi np. przez Ninę i Kostasa, którzy mają skromne ale czyste pokoje, niektóre z widokami. Wynajmują też mieszkania na dłużej. Jeżeli chodzi o posiłki, jest jedna gospoda To Agnandi, oryginalne i ruchliwe miejsce, wieczorem zwykle pełne gości. Dobrze jest przyjąć ofertę taksówkarza na kurs z Loutraki do Glossy. Jest to trudna trasa pod górę, nawet jeśli się zna skróty, a taksówkarze często wiedzą, gdzie są wolne pokoje.

Po 1-godzinnym marszu z Glossy wzdłuż północnego wybrzeża, dociera się do plaży zwanej Perivoliou. Już sam spacer jest interesujący, ponieważ przechodzi się koło klasztoru i kopca wypełnionego ludzkimi kośćmi i czaszkami. Po drodze można obejrzeć wydrążony dąb, w którym zbiera się pitna woda. Plaża nie jest niczym specjalnym, ale jest tu źródełko, a jaskinia zapewnia cień.

Na wschód od Glossy nowa polna droga prowadzi do klasztoru Agios Ioannis (świętego Jana). Prowadzą doń schody tak wysokie, że przyprawiają o zawrót głowy. Jest to kolejna 1-godzinna trasa na piękny, spokojny spacer w towarzystwie sokołów i słowików. Klasztor ma bardzo romantyczną lokalizację na wysokiej nadmorskiej skale, choć same budynki są nowe i raczej brzydkie. W skale jest zbiornik wody, a poniżej piaszczysta zatoczka do pływania.